Wygodniejsze życie, tańsze i „uszyte na miarę” usługi, mniej męczące reklamy czy może big brother albo orwellowski świat? Jaka jest prawda o informacjach, które gromadzą o nas firmy? Co potrafią z nimi robić? Które to wnioski potrafią wyciągać z ich analizy? Poznaj dobre strony profilowania oraz narzędzia, które pomogą chronić naszą prywatność.

Pierwsza i w najwyższym stopniu banalna sprawa dotycząca robienia informacji, które zostawiamy wykorzystując internetu. Gdyby nikt naszą firmę nie „śledził” i odrzucić profilował naszych danych, to w pierwszej kolejności mielibyśmy kontakt ze znacznie bardziej irytującymi reklamami. Jeśli internauta, weganin, nagle stałby się w internecie anonimowy, wówczas wchodząc do serwisu sklepu, w którym regularnie robi oferty, mógłby zostać zaatakowany promocją karkówki. Jeśli sklep dobrze działa, to do tego czasu informowany był o przecenie kiełków i tofu.

W pizzerii nie moglibyśmy rachować na zniżki czy promocje dla stałych klientów, ponieważ za każdym razem traktowano by nas, jakbyśmy zamawiali po raz pierwszy. A gdyby bank nas nie profilował, to w platformie transakcyjnym oferowałby nam propozycje lokat w przypadku, kiedy odrzucić starcza nam do głównego. Teraz w takowej sytuacji proponuje nam pożyczka na preferencyjnych warunkach. Poza tym, jeśli nie zgodzimy się na przetwarzanie naszych danych empirycznych, to mobilna aplikacja odrzucić wskaże nam najbliższego bankomatu, bo nie będzie znalazła prawa wykorzystać danych spośród naszego smartfona i nie pozna naszej bieżącej lokalizacji. Nie będziemy potrafili też korzystać z nawigacji i wszystkich dobrodziejstw map.

Dostępna jest już oferta, która prawdopodobnie dzieje się w najbliższym czasie standardem. Program dla kierowców Yanosik razem z Towarzystwem Ubezpieczeniowym Skutkiem tego Hestia stworzyły markę YU!. Nawigacja Yanosik – jak każda tego typu aplikacja – zbiera informacje, jak często jeździmy, jakie odległości pokonujemy, z jaką prędkością et cetera. Dane te są przesyłane ubezpieczycielowi, który na bazie naszego sposobu korzystania z samochodu wylicza wysokość składki.

- Oferta ubezpieczenia powstaje na bazie o kierunek użytkownika aplikacji. Powstaje pan na podstawie danych, wraz z których m. in. wypływa, czy przestrzega przepisów – wyjaśnia Tomasz Mamys, profesjonalista do spraw ochrony informacji osobowych z firmy Sage. - To pierwszy, ale na pewno nie kolejny taki przykład

Oczywiście ubezpieczyciele profilują swoich klientów od dawien dawna. Jednak do niedawna aktywność tę można określić jako „analogową”, a często post factum. Wyższe składki posiadają ci, którzy w ostatnich latach spowodowali stłuczki czy wypadki. Mniej płacą „bezwypadkowi”. Statystycznie największe zagrożenie na drogach powodują kierowcy w wieku do 25. lat. Dlatego dla nich jest drożej. Mieszkańcy dużych miejscowości również płacą więcej, bo statystycznie tam dochodzi do największej liczby kolizji.

To jednak statystyka. W takiej usłudze jak YU!, jeżdżący odpowiedzialnie kierowca może płacić niższe składki, mimo że ma 24 lata jak i również mieszka w dużym mieście. Natomiast pirat drogowy, który jakimś cudem w ostatnim czasie nie spowodował przypadku, zapłaci więcej, bo wzór przewidzi, że prędzej czy później spowoduje niebezpieczną sytuację. Można powiedzieć, że program działa jak w filmie „Raport mniejszości”, gdzie przestępców władza aresztuje zanim popełnią zbrodnię. Profilowanie w którymś sensie pozwala przewidzieć przyszłość i dlatego wysokość składki jest adekwatna do sytuacji, które jeszcze się nie zaakceptować wydarzyły, a nie jak na przykład dotychczas, wyliczana na podstawie historycznych, udokumentowanych zdarzeń.

Teraz każdy, kto chce być profilowany na wymagania ubezpieczeń, musi wyrazić zgodę, aby dane z swoim aplikacji podlegały analizie. Jeżeli taki model się sprawdzi, może dojść do kwestii, w której każdy, jaki nie wyrazi zgody, zostanie miał „na dzień dobry” ofertę tak absurdalnie górnej składki, że… dobrowolnie się zgodzi. Permanentna inwigilacja? Rzeczywiście, jednak jeśli perspektywa wysokiego OC skłoni piratów do zdjęcia nogi z gazu skuteczniej niż strach poprzednio mandatem, to może na polskich drogach rocznie kończyć się będzie o kilkanaście tysięcy ludzi mniej?

Profilowanie może wiązać się z wieloma korzyściami, jednak nie powinno działać na regule wolnej amerykanki. Chodzi ostatecznie o naszą prywatność jak i również dane, które mogą o nas wiele powiedzieć. Dlatego powinny znajdować się u dołu szczególną ochroną.

- Tworzenie profilu konsumenta na podstawie jego cech i zachowań nie jest nowym zdarzeniem. Dotychczas profilowanie nie stało się traktowane jako odrębna kategoria przetwarzania danych osobowych. W związku z tym nie zaakceptować wiązało się z żadnymi szczególnymi obowiązkami po stronie www administratorów danych osobowych. Dlatego dla przykładu firmy z sektora finansów profilują klientów, którzy dokonywali transakcji za pomocą kart płatniczych, czy możliwych kredytobiorców – tworzą tzw. scoring. Jednak od 25 maja tego roku rozpocznie być egzekwowane Rozporządzenie o ochronie danych osobowych – RODO. To unijna regulacja, która daje naszej firmie prawo dostępu do informacji składających się na profil. Zgodnie z tym przepisem, administrator danych zobowiązany będzie do wyjaśnienia konsekwencji profilowania oraz wyjaśnienia zasad podjęcia zautomatyzowanych decyzji na bazie profilowania – wyjaśnia Tomasz Mamys, specjalista do spraw ochrony danych empirycznych osobowych z firmy Sage. - Obok tych uprawnień będziemy mogli zgłosić sprzeciw wobec profilowania.

Bardzo istotne jest również to, że zgodnie z art. 22 ust. 1 RODO mamy prawo, by nie zaakceptować podlegać decyzji, która utrzymuje się wyłącznie na zautomatyzowanym przetwarzaniu, w poniższym profilowaniu jak i również wywołuje wobec nas skutki prawne lub w pokrewny sposób istotnie na nią wpływa.

Czas pokaże, jak korzystanie z naszych praw będzie wyglądało po praktyce. Jednak w czasach, kiedy przed profilowaniem praktycznie nie da się uciec, możliwość kontrolowania tego, jak dzieje się z naszymi danymi, zdaje się niezbędna.

- Profilowanie może stanowić oparte o różne modele i algorytmy, a ów sam cel, np. sprawdzenie wiarygodności płatniczej, może okazać się zrealizowany przez różne podmioty przy pomocy różnych kategorii informacji osobowych. To z kolei może zostać zakwestionowane za pośrednictwem osoby profilowane – mówi Tomasz Mamys z Sage. - Należy więc pomyśleć się nad tym, jak daleko powinna sięgać inspekcja w procesy profilowania wykorzystywane przez firmy.

Pozostaje jeszcze kwestia nieomylności charakterystyki danych. Pomyślmy sobie tylko sytuację, hdy komuś z nas ubezpieczyciel drastycznie podnosi składkę na OC, ponieważ z rozsądnego posiadacza auta system przekwalifikował nas dzięki drogowego „wariata”, który jeździ z prędkością 240 kilometrów na godzinę. Rzeczywiście spośród taką prędkością jechaliśmy, lecz program źle zinterpretował informacje: nie kierowaliśmy wtedy samochodem, tylko byliśmy pasażerem Pendolino. Tego typu pomyłki, o ile będą się zdarzać, mogą być dla nas kosztowne. Wtedy prawo, by odrzucić podlegać decyzji opartej wyłącznie na zautomatyzowanym przetwarzaniu danych empirycznych, może okazać się niesłychanie przydatne.

Ważne wydaje się być również to, że zbytnio brak należytej ochrony naszych danych, RODO wprowadza bardzo surowe kary. Na temat ile wielu z nas może nie mieć zero przeciwko temu, aby mieć tańsze ubezpieczenia w zamian za zgodę na profilowanie, to już niekoniecznie ma możliwość budzić entuzjazm handel tymi danymi, bo były źle zabezpieczone i wykradł hałasuje cyberprzestępca.

Na koniec czarny scenariusz profilowania, który to już dawno temu ktokolwiek przedstawił w dowcipie. Choć przetwarzanie danych nie powinien być koszmarem, to aczkolwiek trudno całkiem oprzeć się wizji, że może się nim stać.

Dobrze sprofilowany konsument dzwoni do pizzerii:

- Zechciałbym zamówić dwa razy pizzę „Samo Mięcho”.

- To chyba nie wydaje się dobry pomysł, proszę pana. W pańskiej kartoteki lekarskiej wynika, że ma pan zbyt wysokie ciśnienie jak i również ekstremalnie wysoki poziom cholesterolu. Może spróbuje pan niskotłuszczowej pizzy sojowej? Z pewnością panu zasmakuje.

- Dlaczego pan sądzi, że mi zasmakuje?

- Wyszukiwał pan niedawno po internecie sojowych przepisów kulinarnych.

- OK, proszę wiec dwie sojowe. Zaraz podam panu numer karty kredytowej.

- Obawiam się, że będzie pan musiał zapłacić gotówką, bo przekroczył pan limit na karcie.

- Dobrze, mam gotówkę.

- Czy życzy pan samemu coś jeszcze?

- Tak, mam kupon dzięki darmowe dwa litry coli.

- Przykro mnie proszę pana, ale polski regulamin zabrania podawania coli cukrzykom.

Materiał powstał we współpracy z firmą Sage

Komentując korzystasz spośród narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie – kliknij w link „Zgłoś Facebookowi” przy wybranym poście. Regulamin i zasady obligatoryjne na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

Polecamy

  • Piotr Kuczyński: "Jestem wściekły. Zmieniłem punkt widzenia o likwidacji OFE. Dzięki jeszcze gorsze"

  • Jeśli ktoś spóźnił się ze złożeniem PIT, może uniknąć kary. Wystarczy aktywny żal

REKLAMY Koniec bloku reklamowego

Afera GetBack

  • Trigon TFI zmienia nazwę po aferze GetBacku

  • Afera GetBacku. Gerda Broker próbuje uciec spod topora

  • Afera GetBack. Twórca Altus TFI usłyszał nowe zarzuty

  • Zatrzymano byłego prezesa Idea Banku i kilkunastu zatrudnionych. Chodzi o aferę GetBack

Notowanie