Zbigniew Ziobro "nawet po kręgach rządowych jest krytykowany za czwartkową akcję zatrzymania przez CBA siedmiu jednostek z byłęgo kierownictwa Komisji Nadzoru Finansowego" - dowodzi "Gazeta Wyborcza". Chodzi na temat zatrzymanie m. in. Wojciecha Kwaśniaka, który w ramach pracy w KNF zajmował się aferą SKOK Wołomin. Wypowiedzi ministra sprawiedliwości, faktycznie jak i zatrzymanie byłego wiceszefa KNF oraz położone mu zarzuty, wzbudziły pokaźne kontrowersje. Wyjaśniamy, dlaczego kwestia ta budzi tak ogromne emocje oraz o jak chodzi w aferze naokoło SKOK Wołomin.

O tym, że Ziobro wydaje się krytykowany w kręgach rządowych za działania w sprawie byłych szefów KNF, "GW" poinformowała po jego wystąpieniu w "Wiadomościach" TVP po sobotę 8 grudnia w porze wieczoru.

Kontrowersyjna wypowiedź Zbigniewa Ziobry o byłym szefie KNF

Prowadzący program pytał ministra sprawiedliwości m. in. na temat to, czy trzeba stało się zatrzymywać w tej sytuacji byłych urzędników KNF, w tym Wojciecha Kwaśniaka, który to w 2014 roku padł ofiarą pobicia, zleconego za pośrednictwem kierownictwo SKOK Wołomin. W odpowiedzi Zbigniew Ziobro powiedział, że "być może Wojciech Kwaśniak został zaatakowany, bowiem Komisja Nadzoru Finansowego przez lata rozzuchwalała przestępców".

Minister wyjaśnił, dopytywany poprzez prowadzącego, że "KNF poprzez długi czas rozzuchwalała przestępców, pozwalając im w strategia bezkarny wyprowadzać miliardy zł kosztem 85 tys. jednostek, którzy złożyli tam swe oszczędności życia". - W tej sytuacji rozzuchwalenie przestępców narastało. Nasza firma mamy za zadanie zweryfikować, dlaczego tak się działo - odparł minister.

W ocenie niektórych dziennikarzy i polityków wypowiedź Zbigniewa Ziobry była "skandaliczna" a mianowicie tak opisuje ją m. in. Wojciech Czuchnowski, który to w "GW" informuje na temat krytyce działań Ziobry w rządowych kręgach.

Warto przy tym dodać, iż tego samego dnia a mianowicie kilka godzin przed wywiadem ze Zbigniewem Ziobro po "Wiadomościach" - wspomniany dawny wiceszef KNF Wojciech Kwaśniak wydał oświadczenie. Stwierdził w nim, że "stawiane jemu zarzuty są absurdalne":

W kwietniu 2014 roku kalendarzowego padłem ofiarą zamachu na moje życie. Zamach był następstwem mojej pracy po Komisji Nadzoru Finansowego. Rezultatem tej pracy było m. in. zdemaskowanie grupy przestępczej, która wyprowadziła ze SKOK Wołomin ponad 1 miliard złotych.

Były wiceszef KNF odniósł się do odwiedzenia zarzutów także po zatrzymaniu. Stwierdził wtedy, iż wierzy w uchylenie zarzutów za pośrednictwem niezawisły sąd. - Nota bene, różne etapy tegoż postępowania były oceniane przez prokuratorów, którzy postanowili przystąpić do tego postępowania jak i również nie stwierdzili jakichkolwiek naruszeń" - zaznaczał.

Pytany o osobiste odczucia w zaistniałej sytuacji Kwaśniak powiedział, hdy wyraża żal, że swoim "utrata zdrowia, przelana posoka i wieloletnie zaangażowanie (w wyjaśnianie sprawy SKOK Wołomin - red. ) są tym postępowaniem podważone".

Mecenas Kwaśniaka Jerzy Naumann poinformował, że jego nabywca będzie skarżył wysokość kaucji ustanowionej w wysokości dwieście tys. zł, a również "dolegliwe i kontynuujące ujmę na dobrym imieniu zawieszenie w czynnościach służbowych po NBP", gdzie Kwaśniak jest obecnie zatrudniony.

O co chodzi w aferze z zatrzymaniem byłych szefów KNF?

Przypomnijmy: w czwartek 6 grudnia CBA zatrzymało siedem osób z byłego kierownictwa KNF. Wśród tych propozycji byli:

  • Andrzej J., były przewodniczący KNF w latach 2011-2016;
  • Wojciech Kwaśniak, b. zastępca przewodniczącego Komisji;
  • Dariusz T., b. dyrektor Departamentu Bankowości Spółdzielczej i SKOK w UKNF;
  • Zbigniew L., b. zastępca dyrektora w UKNF;
  • Halina M., b. zastępca dyrektora w UKNF;
  • Adam O., były naczelnik po UKNF;
  • Dorota Ch., były naczelnik w UKNF.

Wszystkie zatrzymane ludzie zostały doprowadzone do prokuratury w Szczecinie, gdzie usłyszały zarzuty. W piątek po nocy wypuszczono wszystkich zatrzymanych, przy czym Wojciech Kwaśniak wyszedł z aresztu w charakterze ostatni.

Co byłym szefom i urzędnikom KNF zarzuca prokuratura?

Zatrzymania dokonano na zlecenie Prokuratury Regionalnej w Szczecinie, która prowadzi śledztwo dotyczące rzekomego niedopełnienia obowiązków przez Andrzeja J. i podległych mu urzędników w okresie od 22 października 2013 roku do 15 września 2014 roku.

Niedopełnienie obowiązków miało, według zarzutów, wywołać szkody majątkowe wobec Bankowego Funduszu Gwarancyjnego i depozytariuszy SKOK. Łącznie według prokuratury wyrządzone w ten sposób szkody miałyby być warte więcej niż 1, 5 mld złotych, w tym 58 mln zł w postaci szkody interesu prywatnego - depozytariuszy SKOK-ów. Tak prokuratura wyjaśniała swoje zarzuty:

Przestępstwo polegało na tym, że urzędnicy nie zakończyli prowadzonego postępowania administracyjnego, sporządzeniem pomysłu decyzji administracyjnej o ustanowienie zarządcy komisarycznego w SKOK w Wołominie do miesiąca 22 października 2013 roku kalendarzowego. W związku z tym nie przedłożyli takowego projektu wraz z wnioskiem o ustanowienie zarządcy w posiedzeniu Komisji Nadzoru Finansowego. Podejrzani nie wywiązali się ze swoich obowiązków, pomimo posiadania wiedzy o naszym, że w SKOK w Wołominie powstała sytuacja groźby niespłacenia zobowiązań wobec odbiorców oraz pomimo stwierdzenia, iż działalność SKOK w Wołominie wykazywała rażące i trwałe naruszanie przepisów prawa.

Kim jest Wojciech Kwaśniak, czyli afera SKOK Wołomin i brutalne pobicie byłego wiceszefa KNF

Wojciech Kwaśniak to polski urzędnik państwowy, pracujący w sektorze finansów jak i również w sprawie zatrzymań jednostka szczególnie istotna ze aspektu na wspomniane wcześniej pobicie.

Od 1989 roku kalendarzowego pracował w Narodowym Instytucji finansowej Polskim, dwa lata następnie został wicedyrektorem w Generalnym Inspektoracie Nadzoru Bankowego, natomiast w 1998 objął stanowisko dyrektora Biura Inspekcji w GINB. W latach 2000-2007 pełnił funkcję generalnego inspektora nadzoru bankowego oraz penisa Komisji Nadzoru Bankowego, natomiast w latach 2008-2012 doradzał prezesowi Narodowego Banku Naszego. W 2005 roku otrzymał od Aleksandra Kwaśniewskiego Złoty Krzyż Zasługi za "wybitne zasługi dla rozwoju systemu finansowego w Polsce".

Foto: Maciej Luczniewski/REPORTER / Reporter Wojciech Kwaśniak

W październiku 2011 r. pozostał powołany na stanowisko zastępcy przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, powstałej w 2006 roku kalendarzowego. Kwaśniak był wiceszefem KNF do 2017 roku.

To właśnie za kadencji Wojciecha Kwaśniaka i Andrzeja J. KNF zajęła się sprawą SKOK Wołomin

Wyjaśnijmy obok tym, że według ustawy o SKOK-ach z 2009 roku, spółdzielcze kasy nie zaakceptować są zaliczane do banków, ale podlegają nadzorowi finansowemu. Od października 2012 r., kiedy to niniejsza ustawa weszła w życie, wszystkie SKOK-i, w poniższym Kasa Krajowa, zostały objęte nadzorem KNF. Z kolei od momentu 29 listopada 2013 r. depozyty w SKOK-ach objęte są systemem gwarantowania składów przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Takie rozwiązania dla SKOK-ów w swoim raporcie spośród 2011 r. rekomendował Bank Światowy.

Po przejęciu nadzoru Komisja podjęła funkcjonowania inspekcyjne i później wykazała szereg nieprawidłowości w całym systemie SKOK. Po maju 2013 r. KNF opublikowała wyniki audytu sprawdzającego stan finansowy kas do odwiedzenia końca 2012 r. Jak na przykład się okazało, kasy posiadały 37 proc. udział przeterminowych kredytów, w tym w mnogości kredytów mieszkaniowych przeterminowanych o co najmniej 12 miesięcy.

Komisja wskazywała wtedy, że fundusze własne kas "należy uznać za nieadekwatne do prowadzonej działalności, ponieważ nie zabezpieczają ponoszonego za pośrednictwem kasy ryzyka":

Po kasach występuje podwyższone niebezpieczeństwo płynności w wyniku niedopasowania terminów zapadalności pasywów i wymagalności aktywów. Środkami krótkoterminowymi (głównie depozytami o zapadalności do 6 miesięcy) finansowana jest działalność kredytowo-pożyczkowa.

W efekcie KNF po 2013 roku postanowiła zobowiązać 44 kasy z 55 istniejących do podjęcia prac naprawczych. Do 2017 r. do 22 kas wprowadzono zaś zarząd komisaryczny. Po opiniach dotyczących poszczególnych SKOK-ów Komisja stwierdzała na przykład, że "aktywa SKOK odrzucić wystarczają na zaspokojenie jej zobowiązań", i to pomimo pomocy udzielanej kasom za pośrednictwem Kasę Krajową. Niektóre SKOK-i, jak opisywała KNF, miały ujemne fundusze własne i wykazywały bieżące straty wraz z działalności podstawowej.

Podsumowując: KNF po przejęciu nadzoru nad SKOK-ami od czasu Biura Krajowej skontrolowała je jak i również wykazała szereg nieprawidłowości, które powstawały przed objęciem sektora nadzorem Komisji, a które jednocześnie zagrażały płynności finansowej i tym samym wypłacalności kas. Ostatecznie więc zagrożone mogły być w tejże sytuacji pieniądze obywateli, którzy powierzyli je SKOK-om.

16 kwietnia 2014 r. KNF rozpoczęła kontrolę w SKOK Wołomin. Tego danego dnia Wojciech Kwaśniak został brutalnie pobity przed swoim domem.

Jak opisywała wówczas "Rzeczpospolita", były wiceszef KNF miał wtedy przewozić ważne dokumenty, ale Komisja nie udzielała na ten sprawa żadnych informacji. W niniejszym czasie SKOK Wołomin był jedną z największych kas w systemie, istniał od 1999 roku.

Wkrótce potem prokuratura aresztowała Piotra P. - byłego oficera WSI, współzałożyciela SKOK Wołomin oraz członka rady nadzorczej tej kasy - z podejrzeniem, iż to mężczyzna zlecił pobicie Wojciecha Kwaśniaka. To głównie dlatego wypowiedzi Zbigniewa Ziobry, zatrzymanie byłego wiceszefa KNF oraz stawiane mu zarzuty, jakoby nie zaakceptować dopełnił obowiązków przy badaniu SKOK Wołomin, budzą tak duże kontrowersje. Zatrzymanie byłych szefów KNF skrytykował m. in. Związek Banków Polskich oraz troje byłych prezesów Narodowego Banku Naszego.

Ostatecznie Komisja Przeglądu Finansowego zawiesiła działalność SKOK Wołomin 11 grudnia 2014 r. oraz wystąpiła spośród wnioskiem o ogłoszenie upadłości kasy, do której doszło w 2015 r.

Grupa, która wyłudziła po SKOK-ach miliardy złotych

Piotr P. później został jednym wraz z głównych podejrzanych w aferze dotyczącej wołomińskiej kasy. Podług prokuratury był on "głównym pomysłodawcą i koordynatorem stajnie przestępczej" i współpracował wraz z członkami zarządu SKOK po Wołominie - prezesem Mariuszem G. oraz wiceprezesami Joanną P. i Mateuszem G., którzy także są podejrzanymi w sprawie prowadzonej za pośrednictwem gorzowską prokuraturę. Bada pani kwestię wyłudzenia przez ekipę ponad miliarda złotych pożyczek z kasy.

Sprawa SKOK-u Wołomin jest jednak o wiele szersza - według informacji Prokuratury Rodowitej z 2018 roku, we wszystkich postępowaniach dotyczących tejże kasy, zarzuty usłyszało niemalże 900 osób, wobec więcej niż 300 skierowano już dokumenty oskarżenia, a ponad 150 osób zostało prawomocnie skazanych. Wszystkie prowadzone postępowania odnoszące się do wołomińskiego SKOK mogą odnosić się wyłudzeń nawet na sumę 3 miliardów złotych.

Do tej pory Bankowy Fundusz Gwarancyjny wypłacił klientom upadłego SKOK Wołomin ponad 2, 2 miliarda złotych. Jest to najwyższa kwota wypłat z BFG dla poszkodowanych klientów instytucji finansowej w historii Polski. Od 2014 r. upadło 13 SKOK-ów, w których poszkodowanych było ok. 250 tys. osób. Łącznie BFG wypłacił już poszkodowanym w sprawach SKOK-ów więcej niż 4, 2 mld złotych:

  • SKOK Wołomin – 2 mld 246 mln zł
  • SKOK Wspólnota – 815 mln zł
  • SKOK Wielkopolska – 284 mln zł
  • SKOK Kujawiak – 183 mln zł
  • SKOK Twoja – 170 mln zł
  • SKOK Wybrzeże – 130 mln złotych ( czeka na uchwałę sądu ws. upadłości)
  • SKOK Nike – 123 mln zł
  • SKOK Arka – 93 mln zł
  • SKOK Polska – 88 mln zł
  • SKOK Skarbiec – 87 mln zł
  • SKOK Jowisz – 81 mln zł

Senatorowie PiS, innymi słowy wątek polityczny afery SKOK Wołomin

W całej aferze SKOK-ów jest również wątek polityczny, w którym wymieniani są politycy PiS.

Piotr P. bowiem złożył zeznania, spośród których wynikało, iż obecny szef Kancelarii Premiera Jacek Sasin oraz dwóch senatorów PiS, których nazwiska odrzucić padły, otrzymywali pieniądze wraz ze SKOK Wołomin. P. opowiadał w zeznaniach, jak ponoć wręczał politykom PiS gotówkę w kopertach:

Jeżeli sąd usłyszy, że pierwsze nazwiska polityków, którzy będą dziś u władzy np. poseł Sasin, senator J., senator B., są wówczas osoby, które bardzo porządnie znam i otrzymywały od nas ze SKOK finanse. Mówię w liczbie mnogiej, ponieważ nie byłem wyjątkową osobą, która przekazywała tymże panom koperty z banknotami.

Posłowie PO mogą mieć zamiar złożyć w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. Według Jacka Sasina jest to "absurdalne pomówienie" a mianowicie szef KPRM złożył w tej chwili w tej sprawie prywatne zawiadomienie oraz pozew do odwiedzenia sądu.

To jednak nie jedyny wątek łączący sprawę SKOK z politykami PiS - i wiąże się to z historią powstania SKOK-ów w Polsce.

Pomysł kas jako alternatywy na rzecz banków wywodzi się wciąż z XIX wieku spośród Niemiec. W Polsce, według 1989 roku, tworzeniem systemu kas zajęli się: bieżący senator PiS Grzegorz Bierecki, jego brat Jarosław Bierecki, Adam Jedliński, Grzegorz Buczkowski oraz Lech Kaczyński.

Do tworzenia SKOK-ów służyła powołana w 1990 r. Fundacja na rzecz Polskich Związków Kredytowych, która działała do 2010 roku. Fundacja należała do Światowej Rady Związków Kredytowych, organizacji zrzeszającej związki spółdzielni oszczędnościowo-kredytowych. Prezesem FPZK był Grzegorz Bierecki.

Foto: Jacek Dominski/REPORTER / Reporter Grzegorz Bierecki

W 1992 roku zaś powstała Krajowa Spółdzielcza Lada Oszczędnościowo-Kredytowa, która zarządzała kasami w całej Polsce jak i również jako "pełniąca funkcję związku rewizyjnego" miała być główną instytucją kontrolującą cały rynek. Prezesem Kasy Krajowej również był Grzegorz Bierecki, od jej powstania do października 2012 r. Dziś prezesem Kasy Krajowej jest Rafał Matusiak, mimo iż nie otrzymał na to potwierdzenia KNF.

Grzegorz Bierecki, dzisiaj senator PiS, zrezygnował z bycia prezesem Kasy Krajowej tuż przed tym, jak całkowity sektor przeszedł pod opieka KNF.

I według jednego z aktów Komisji - harmonogramu jej prac przy aferze SKOK Wołomin - Kasa Krajowa wiedziała o problemach pieniężnych wołomińskiej kasy już od czasu 2008 roku, czyli kiedy jeszcze Bierecki był do niej prezesem.

KK nie zawiadomiła jednak prokuratury na temat nieprawidłowościach ani nie ustanowiła tam zarządcy komisarycznego, do czego teoretycznie obowiązywała ją ustawa o SKOK-ach spośród 1995 roku.

Z dokumentu wynika również, iż już po przejęciu przeglądu nad SKOK-ami przez KNF, Kasa Krajowa nie poinformowała Komisji o tym, kiedy stwierdziła nieprawidłowości w SKOK Wołomin oraz nie przekazała do KNF dokumentacji wraz z kontroli w wołomińskiej kasie.

Losy ustawy o SKOK

Nieco wcześniej, przed rezygnacją Biereckiego ze stanowiska po Kasie Krajowej - po sierpniu 2012 r. a mianowicie partia PiS, wówczas po opozycji do rządzącej Platformy Obywatelskiej, zaskarżyła ustawę na temat SKOK-ach do Trybunału Konstytucyjnego. Prawo i Sprawiedliwość twierdziło, że nowe przepisy zbyt ingerują w działalność kas.

Był to drugi raz, gdy oprotestowano ustawę na temat SKOK - za pierwszym razem zaskarżył ją całkowicie do TK prezydent Lech Kaczyński w 2009 roku. Dwa lata później część tych zastrzeżeń wycofał prezydent Bronisław Komorowski, a Trybunał zajął się badaniem pozostałych wątków.

Gdy zaskarżono ją w 2012 r., wówczas będący posłem Andrzej Duda przekonywał w tv, że PiS ma mniej więcej te same zastrzeżenia do odwiedzenia ustawy, które podnosił przy 2009 r. Lech Kaczyński. Warto dodać, że pracownikiem kancelarii prezydenckiej w 2009 r. był właśnie Andrzej Duda, w randze podsekretarza stanu.

Prezydent, pytany podczas kampanii wyborczej o to, dlaczego kancelaria Lecha Kaczyńskiego zaskarżyła wtedy ustawę, odpowiadał, iż obowiązkiem prezydenta jest czuwać nad przestrzeganiem konstytucji i podkreślał, że TK uznał niektóre jej przepisy za niekonstytucyjne.

Ostatecznie bowiem Trybunał Konstytucyjny orzekł, iż dwa regulace ustawy o SKOK-ach istotnie są niezgodne z konstytucją, ale nie na tak wiele, by ustawa nie zdołała wejść w życie.

Pieniądze z sektora SKOK płynęły do Luksemburga

Ostatnim wątkiem afery jest luksemburska spółka SKOK. W październiku 2014 roku KNF wydała meldunek, z którego wynikało, iż w 2013 roku z sektora SKOK przetransferowano 83 mln złotych do firmy SKOK Holding w Luksemburgu. Działanie to budziło niejasności, bo przede wszystkim według Komisji pieniądze te powinny zostały zasilać Fundusz Stabilizacyjny SKOK, który ma zapewniać wypłacalność sektora.

Do tegoż KNF zwracała uwagę, że model biznesowy SKOK i powiązania personalne "mogą wywoływać konflikt interesów". Luksemburski holding przy tym nie zatrudniał żadnych pracowników i tej istnienie było wyłącznie formalne. Według Kasy Krajowej korporacja w Luksemburgu miała "racjonalizować i optymalizować koszty grupy", choć nie wyjaśniono wyraźnie, co to oznacza.

Z informacji z września 2018 roku wynika, hdy spółka SKOK w Luksemburgu obecnie dysponuje kapitałem przekraczającym 500 mln złotych, w czasie gdy fundusze własne ogółem 28 kas w Naszym narodzie to maksymalnie 400 mln złotych. Na dzień współczesny SKOK-i w całym państwa mają prawie 2 mln klientów i 11 mld zł w depozytach.